451 stopni Fahrenheita

„Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa jaką sobie ludzkość wymyśliła” – zdanie to wypowiedziała polska poetka i laureatka literackiej Nagrody Nobla Wisława Szymborska – jednak istnieją osoby, które kompletnie się z tym nie zgadzają – w tym na pewno zwolennicy totalitaryzmów oraz część bohaterów książki 451 stopni Fahrenheita.

Kilka tygodni temu sam nie wiem w jakich okolicznościach dowiedziałem się o powyższej książce której autorem był Ray Bradbury, a wydana została w 1953 roku. Głównym bohaterem powieści jest strażak Guy Montag, który na pewnym etapie swojego życia zaczyna wątpić w sens swojej pracy. Jednak kluczowym faktem jest to, że ów strażak nie gasi pożarów, a je wznieca.

451 stopni Fahrenheita to powieść dystopiczna, czyli taka w której zaprezentowana jest wizja świata zniewolonego, poddanego totalitarnej kontroli w imię dbania o jakość życia i bezpieczeństwo obywateli. Najbardziej znanym autorem tego nurtu jest George Orwell i jego Folwark zwierzęcy oraz Rok 1984. Obydwie pozycje przeczytałem ponownie kilka lat temu i do dzisiaj uważam, że są to jedne z najważniejszych książek, które każdy człowiek powinien przeczytać chociaż raz w życiu. Pomimo, że dotyczyły okresu Stalinizmu to wciąż mamy do czynienia z totalitarnymi zapędami rządzących, którzy w imię naszego bezpieczeństwa i jakości życia starają się ograniczać prawa i ogłupiać obywateli.

Wracając jednak do Bradburego. 451 stopni Fahrenheita to temperatura, w której spala się papier i ten numer jest symbolem rozpoznawczym jednostki, w której służy Guy Montag. Zadaniem tych strażaków jest bowiem, nie gaszenie pożarów, a ich wzniecanie paląc zarekwirowane książki. Te bowiem w świecie Montaga są zabronione. Publikacja takie „ogłupiają” i są zbędne dla praworządnych obywateli, w przeciwieństwie do programów emitowanych w „ścianowizorach”. Ludzie posiadający książki są wyłapywani, aresztowani czy nawet zabijani. Po jednej z akcji Montag zaczyna wątpić w sens i misję swojej pracy. Jednak w świecie ludzi „wypranych” przez totalitarną ideologie jego głos jest niczym herezja czy objaw szaleństwa.

W tym miejscu zakończę, aby nie zapędzić się zbyt daleko i nie zdradzić fabuły książki. W każdym razie jedno jest dla mnie pewne. Jest to pozycja niezwykle wartościowa i na pewno dołączy do grona książek, które „zostają ze mną na dłużej”. Mówię tak o kilku wybranych publikacjach, które w danym roku zrobiły na mnie na tyle duże wrażenie, że pomimo upływu lat nadal mam je w głowie. Na ten moment w tym gronie znajdują się m.in.: Dziennik Anny Frank , Chłopki – Jak żyły nasze babki, Stowarzyszenie Umarłych Poetów czy wymienione już Folwark Zwierzęcy i Rok 1984.

Szczerze polecam tę książkę, bo należy pamiętać, że ogłupienie i zniewolenie myśli to pierwszy krok aby poddać się tyranii. Dlatego skoro zacząłem ten wpis cytatem z Wisławy Szymborskiej to jako podsumowanie również przytoczę pewną myśl, z którą Was zostawię.

Heinrich Heine powiedział: „Gdzie pali się książki, tam ostatecznie pali się ludzi”.

Możliwość komentowania została wyłączona.

rfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-slide