Czarnoksiężnik z Archipelagu

Jak już wspomniałem przy okazji Lawinii ciąg dalszy przygód z literaturą Ursulii Le Guin nastąpił.


Tym razem na tapet trafiła książka pod tytułem „Czarnoksiężnik z Archipelagu”. Wydana w 1983 roku historia wchodzi w skład cyklu Ziemiomorze.

Muszę przyznać, że zawsze szerokim łukiem omijałem literaturę fantasy. Jednak od kilku lat głównie za sprawą twórczości Tolkiena zaczynam nieśmiało sięgać również po pozycje z tej półki. Ziemiomorze poleciła mi koleżanka, której gust literacki wyjątkowo mi odpowiada i każda sugestia okazuje się trafiona, dlatego postanowiłem spróbować.

Tytułowy czarnoksiężnik to młody chłopak o imieniu Ged mieszkający na wyspie Gont. Przy pomocy ciotki, która jest wiejską czarownicą uczy się prostych zaklęć, które później pozwolą mu uratować swoją wieś przed najazdem wroga. Jego umiejętności zostają dostrzeżone przez czarnoksiężnika Ogiona i za jego sprawą trafia do szkoły czarnoksiężników i przyjmuje przydomek Krogulec.


Ursula Le Guin we wspaniały sposób pokazuje siłę, ale i zagrożenie jakie niesie stosowanie czarów. W skrócie magia to nie zabawia i rzucanie „śmiesznych” zaklęć. W świecie Ziemiomorza każde postępowanie niesie za sobą konsekwencje, z którymi przyjdzie się zmierzyć Krogulcowi.

Czarnoksiężnik z Archipelagu to książka, która potrafi wciągnąć, nawet takiego antyfantastę jak ja, więc myślę, że warto po nią sięgnąć. Zwłaszcza, że nie jest to bardzo obszerna publikacja.

Możliwość komentowania została wyłączona.

rfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-slide