Głos z ciemności
Tytuł książki może mylnie sugerować, że omawiam tutaj jakiś kryminał czy inną literaturę grozy. Jednak znawcy i fani twórczości pochodzącego ze Śląska zespołu Kat od razu w myślach usłyszą te charakterystyczne nuty.
Głos z ciemności to bowiem jeden z najbardziej znanych utworów tej kapeli, która jest zaliczana do prekursorów i złotej (a może czarnej) trójki polskiego metalu. Utwór ten pojawił się na płycie Oddech wymarłych światów z 1987 roku, żeby powrócić w 2016 roku jako tytuł wywiadu rzeki z wokalistom i liderem zespołu Romanem Kostrzewskim. Autor książki Mateusz Żyła przeprowadza czytelnika przez zawiłe losy Kostrzewskiego. Głos z ciemności to opowieść o dzieciństwie, dorastaniu i pierwszych kontaktach z muzyką, aż po czasy współczesne.
Osobiście choć wiedziałem o istnieniu Kata i jego znaczeniu dla polskiej sceny metalowej to doceniłem go dopiero po 2010 roku. Wówczas już długo po podziale zespołu na Kat oraz Kat i Roman Kostrzewski lekko mi odbiło na punkcie ich muzyki. Jednocześnie Kostrzewski był dla mnie przykładem muzyka, który niczym wino im był starszy tym był lepszy. Jego głos w latach 80-tych, a charyzma po 2010 to było coś zupełnie nie do podrobienia. Nigdy nie zapomnę koncertu w bielskim Rude Boyu, gdzie pół imprezy było zagrane akustycznie, a druga część „z prądem”.
Książkę czytałem dwa razy (2018 i 2025) i przy obydwu lekturach czułem, że tylko człowiek o tak zawiłym życiorysie mógł stworzyć tak legendarne utwory.
Dzisiaj spokojnie w ślad za utworem Łza dla cieniów minionych mogę napisać: Okręt mój…– JEGO- płynie dalej….
A książkę oczywiście polecam!



