To, co utraciłyśmy w ogniu
W ubiegłym roku poprosiłem koleżankę pochodzącą z Argentyny, aby poleciła mi jakieś książki południowoamerykańskich autorów. Liczyłem wówczas, że uda mi się je namierzyć w oryginale przez co podszkolę mój hiszpański. Jednak nie było to takie łatwe zadanie, bo w „mojej” bibliotece tytułów w tym języku jest niewiele.
W każdym razie mając już listę pisarzy postanowiłem spróbować sił z literaturą latynoską i tak natrafiłem na pozycję „To, co utraciłyśmy w ogniu.” Jest to zbiór 12 opowiadań, których autorką jest dziennikarka i pisarka Mariana Enriquez. Wśród wspomnianej liczby historii znajdziecie te dotyczące m.in.:
– słynnego argentyńskiego seryjnego mordercy z początku ubiegłego wieku, który objawia się przewodnikowi turystycznemu,
– trójki dzieci odwiedzających opuszczony dom,
– prokuratora próbującego rozwikłać sprawę śmierci nastolatków, którzy utonęli w rzece Riachuelo, która przepływa przez rejon Buenos Aires i znana jest z ogromnego skażenia.
Mariana Enriquez niezwykle sugestywnie opisuje wszystkie wydarzenia, tak więc efekt grozy i realizm opisów pozostaje w głowie czytelnika. Tutaj nie ma miejsca na zawoalowane opisy z gatunku domyśl się czy dopowiedz sobie sam. W ich miejsce otrzymujemy od autorki bezpardonowy „strzał w pysk”.
Musze przyznać, że nie wiedziałem na co się piszę sięgając po publikację Mariany Enriquez, jednak na pewno nie żałowałem i nie był to czas stracony. Od pierwszej do ostatniej strony miałem z tyłu głowy, że nie czytam reportażu tylko opowiadania. Jednak użyty język i stylistyka tzw. miejskiego realizmu, którym posługiwała się autorka pozostają z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki na półkę.
Od momentu, gdy skończyłem czytać To, co utraciłyśmy w ogniu minęło ponad pół roku. Jednak nie zapomniałem o tej autorce i gdy ostatnio, byłem w bibliotece nie mogłem oprzeć się pokusie sięgnięcia po kolejną jej publikację. Tym razem jest to „Niebezpieczeństwo palenia w łóżku”. Pozycja z 2009 roku, dzięki której Mariana Enriquez została dostrzeżona przez krytyków i czytelników również poza Ameryką Południową.
Już nie mogę się doczekać.



